logoprzez

naglowek-07

Opublikowano: wtorek, 28, luty 2017 17:44
Autor: Krzysztof Chmielewski

flag 1524743 960 720

fot. Pixabay

Dekomunizacja wzbudza kontrowersje. Ma w społeczeństwie polskim (i międzynarodowym) zarówno bezkrytycznych zwolenników, jak i tych, którzy sprzeciwiają się jej na całej linii. A gdyby tak podejść do niej na spokojnie, bez emocji?

Dekomunizacja to, według Wikipedii:

[…] postulat zgłaszany przez antykomunistyczne ugrupowania polityczne w różnych krajach postkomunistycznych (Polska, Czechy, Węgry, Ukraina).

Jednym z elementów dekomunizacji miałoby być systemowe zerwanie z komunistyczną przeszłością poprzez rozliczenie polityczne, historyczne i prawne dawnych przywódców, czy ustawowy zakaz sprawowania funkcji publicznych (posłów, sędziów itp.) przez członków, a najczęściej działaczy wysokiego szczebla partii komunistycznych.

Innym elementem jest ustawowa regulacja dotycząca likwidacji nazw i symboli komunistycznych z przestrzeni publicznej, tzw. dekomunizacja ulic i placów.

Sprawy osobiste i publiczne

O tym, czy to proces potrzebny, konieczny czy też stanowi tylko fantasmagorię ludzi, którym historia „przeszkadza”, debatowano już wielokrotnie. „Dekomunizacja”, zwłaszcza ta dotycząca pracujących obecnie urzędników albo osób publicznych: sędziów, prokuratorów, nawet wykładowców akademickich (i ogólnie osób fizycznych), prowadzona w sposób należyty, wyważony, poparta badaniami historycznymi i, co najważniejsze, twardymi dowodami, nie powinna nastręczać problemów ani też oburzać opinii publicznej. Działania IPN-u mogą być w większości przypadków wzorem, ale głosy polityków, o wiele lepiej słyszalne, często prowadzą do zniekształcenia rzeczywistego celu procesu.

Zniekształcają, bo często odnoszą się do szerszych grup społecznych, niż jednostki, na które należy zwrócić uwagę. Realne działania powinny być skierowane w stosunku do osób, które w przeszłości łamały prawo, kierowały zbrodniami lub ich dokonywały – przykładem mogą być zabójcy księdza Popiełuszki czy uczestnicy (zwłaszcza dowódcy) pacyfikacji kopalni „Wujek” lub działań na wybrzeżu, kaci policyjni i obozowi…

Kontrowersje budzą zaś – i to w pełni uzasadnione – planowane czystki w służbach mundurowych. No bo jak logicznie wytłumaczyć obniżenie świadczeń emerytalnych (lub innych) wszystkim tym, którzy w nich pracowali w poprzedniej epoce? Nawet jeden dzień. Znamienite grono policjantów (wówczas milicjantów) nie miało z partią czy stosowanymi przez nią represjami większej styczności. Po prostu pracowali, robili to, czego od nich wymagano. Nie każdy biegał z pałką po ulicach i tłukł przedstawicieli Solidarności. Podobnie rzecz ma się z prawnikami, pracownikami sądów i… politykami. Ilu z zasiadających w ławach parlamentu, radach miast i województw pełniło funkcje publiczne w dobie PRL-u? Całkiem sporo, prawda?

Dlatego ważny jest umiar, bo słowo/opinia/tekst publicystyczny raz rzucone w odmęty internetu pozostaną tam na zawsze. Tym gorzej, jeśli będą nieprzemyślane lub pojawią się w nich nieprawdziwe informacje. Oskarżać i oceniać jest łatwo.

Co innego przestrzeń…

Nie da się ukryć, że obecność reliktów przeszłości w formie fizycznej budzi wśród mieszkańców mieszane uczucia, zwłaszcza wśród starszych i tych, którzy interesują się historią. U nas działa dodatkowo rosnąca świadomość na temat tzw. Tragedii Górnośląskiej.

„Głośne” usunięcie pomnika Braterstwa Broni z centrum miasta było jednym z przykładów. Plac przed targowiskiem jest już pusty, a rzeźba (była wykonana nie z kamienia, a tworzywa sztucznego) trafiła do Muzeum PRL-u w Rudzie Śląskiej. Jedni się cieszyli, inni bronili pomnika, tłumacząc, że to nie pochwała ZSRR, a upamiętnienie tych, którzy zginęli za naszą wolność.

Wcześniej podobne dyskusje toczyły się przy okazji  Zaborza i usunięcia pomnika Czynu Rewolucyjnego. Postawiono go na mogile upamiętniającej 52 żołnierzy radzieckich. Kamienne postaci również można dziś podziwiać w Muzeum w Rudzie Śląskiej.

Zmieniają się nazwy parków i ulic. Piękny park imienia Świerczewskiego, nosi dziś imię rotmistrza Witolda Pileckiego.

Z innych miast znikają ulice Armii Ludowej, Hanki Sawickiej czy wspomnianego już Świerczewskiego.

To zrozumiałe, że pragniemy przywrócić pamięć bohaterom, a tych, którzy w latach komuny cechowali się antypolską postawą, wyrugować z przestrzeni miejskiej i pozbawić dawnych honorów. Ale nie od razu Rzym zbudowano.

A Pstrowski? Nowak? A polegli żołnierze?

No właśnie… zdaje się, że tylko jeden pomnik „komunistyczny” dalej jest hołubiony (o reszcie nikt nie pamięta). O ile dwa wcześniej opisane obeliski nie zdobią już zabrzańskich ulic i placów, o tyle słynny przodownik pracy (jego dom dalej stoi w Biskupicach) ma się dobrze. Stoi vis a vis Muzeum Górnictwa Węglowego, obmywany przez deszcze, prażony słońcem, w towarzystwie przechodniów i gołębi.

Wciąż wisi tablica upamiętniająca towarzysza Romana Nowaka oraz tablica wmurowana w hołdzie bohaterom Armii Radzieckiej i Ludowego Wojska Polskiego. Jest również Cmentarz Żołnierzy Radzieckich, który kilka miesięcy temu został zdewastowany…

Zadajmy sobie pytanie, czy na pewno wszystko to aż tak nam przeszkadza? Czy ze wszystkim trzeba walczyć?

1 marca to Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Warto pamiętać, ale i myśleć samodzielnie.

Obok dekomunizacji, czyli usuwania w cień tego, co było, historycy, politycy i miłośnicy historii, szeroko pojęte środowiska „prawicowe” (a nawet nacjonalistyczne, w negatywnym tego słowa znaczeniu) posuwają się w swoich działaniach coraz dalej. Samo pojęcie ulega też komercjalizacji (nie ma to jak kupić sobie koszulkę patriotyczną… zrobioną w Chinach), jest nośne i opiera się często na zbyt ogólnych lub zniekształconych informacjach.

Oczywiście, ważne jest, iż w procesie przywracania tzw. Żołnierzy Wyklętych świadomości polskiego społeczeństwa (również w ramach swoistej dekomunizacji), coraz więcej dowiadujemy się o tym, jak wyglądały powojenne losy wielu żołnierzy.

Ważne jest również to, że młodzi ludzie zaczynają się interesować historią naszego kraju (wszak jest fascynująca).

Ważne jest wreszcie to, że przywraca się pamięć o tych, którzy przez wiele lat tkwili w pustce, zepchnięci w niepamięć, represjonowani, prześladowani przez władzę. Dziś pamięć o nich odżywa, z dumą wymawiamy niektóre nazwiska, bo na to zasługują.

Ale od dłuższego już czasu za często w grę wchodzą emocje. I to skrajne. Prawda jest zawsze obiektywna i choć można z nią dyskutować, można jej nie uznawać, fakt pozostaje faktem.

Co jest problemem? I jak z tym walczyć?

Proces dekomunizacji, a zarazem upamiętniania Żołnierzy Wyklętych (i wszystkich bohaterów narodowych) stał się problemem społeczno-politycznym. Nie potrafimy podejść do tych sprawy chłodno i logicznie.

Mitologizowanie (wśród środowisk „prawicowych”), a także „demonizowanie” (tu prym wiodą środowiska „lewicowe”) Żołnierzy Wyklętych lub komunistów, często nijak się ma do faktów historycznych. Zarówno wśród jednych, jak i drugich byli wspaniali, uczciwi ludzie walczący z systemem, wspierający bliźnich, jak i mordercy, antysemici i oszuści.

Na marszach, wiecach i spotkaniach brakuje często merytorycznej dyskusji lub jest ona zakrzykiwana przez hasła o „czerwonej hołocie”, „wieszaniu komunistów”. Z Żołnierzy Wyklętych i dekomunizacji śmieje się zaś „lewa” strona internetu. Czasem jest to śmiech przez łzy, jak w przypadku „usuwania ulicy Dworcowa”.

Niestety, zbyt często wrzucamy wszystkich do jednego worka, a generalizowanie jest z natury złe. Bo to tak, jakby każdy Polak był złodziejem i żywił się głownie cebulą, Niemiec był miłośnikiem filmów porno i kiełbasy, Rosjanin pijakiem, a każdy Ślązak pracował w kopalni.

Najważniejsze jest jednak to, by odcinając się tzw. grubą kreską od kilkudziesięciu lat PRL-u, nie zapomnieć, po co to robimy i nie zatracić się w szale wywarzania otwartych drzwi.

Brak wydarzeń

© Copyright 2011. „System e-informacji kulturalnej" współfinansowany jest przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2007-2013. Zadanie realizowane w ramach projektu pn. „W sieci kultury – utworzenie systemu e- informacji kulturalnej na terenie Gminy Zabrze”

Ta strona używa plików cookies.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

1. Serwis zbiera w sposób automatyczny tylko informacje zawarte w plikach cookies.

2. Pliki (cookies) są plikami tekstowymi, które przechowywane są w urządzeniu końcowym użytkownika serwisu. Przeznaczone są do korzystania ze stron serwisu. Przede wszystkim zawierają nazwę strony internetowej swojego pochodzenia, swój unikalny numer, czas przechowywania na urządzeniu końcowym.

3. Operator serwisu (Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu) jest podmiotem zamieszczającym na urządzeniu końcowym swojego użytkownika pliki cookies oraz mającym do nich dostęp.

4. Operator serwisu wykorzystuje pliki (cookies) w celu:

  • dopasowania zawartości strony internetowej do indywidualnych preferencji użytkownika, przede wszystkim pliki te rozpoznają jego urządzenie, aby zgodnie z jego preferencjami wyświetlić stronę;
  • przygotowywania statystyk pomagających poznaniu preferencji i zachowań użytkowników, analiza tych statystyk jest anonimowa i umożliwia dostosowanie zawartości i wyglądu serwisu do panujących trendów, statystyki stosuje się też do oceny popularności strony;

5. Serwis stosuje dwa zasadnicze rodzaje plików (cookies) - sesyjne i stałe. Pliki sesyjne są tymczasowe, przechowuje się je do momentu opuszczenia strony serwisu (poprzez wejście na inną stronę, wylogowanie lub wyłączenie przeglądarki). Pliki stałe przechowywane są w urządzeniu końcowym użytkownika do czasu ich usunięcia przez użytkownika lub przez czas wynikający z ich ustawień.
6. Użytkownik może w każdej chwili dokonać zmiany ustawień swojej przeglądarki, aby zablokować obsługę plików (cookies) lub każdorazowo uzyskiwać informacje o ich umieszczeniu w swoim urządzeniu. Inne dostępne opcje można sprawdzić w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej. Należy pamiętać, że większość przeglądarek domyślnie jest ustawione na akceptację zapisu plików (cookies)w urządzeniu końcowym.
7. Operator Serwisu informuje, że zmiany ustawień w przeglądarce internetowej użytkownika mogą ograniczyć dostęp do niektórych funkcji strony internetowej serwisu.
8. Pliki (cookies) z których korzysta serwis (zamieszczane w urządzeniu końcowym użytkownika) mogą być udostępnione jego partnerom oraz współpracującym z nim reklamodawcą.
9. Informacje dotyczące ustawień przeglądarek internetowych dostępne są w jej menu (pomoc) lub na stronie jej producenta.
10. Bardziej szczegółowe informacje na temat plików (cookies) dostępne są na stronie 
ciasteczka.org.pl